Roczek, mój pierwszy roczek - a ja jaj - jak to przeleciało. W tym czasie nie próżnowałem, uczyłem się pilnie i na pierwszy roczek umiałem już chodzić, wychciewać i trochę mówić. Mówienie zaczyna mi coraz lepiej wychodzić, umiem powiedzieć i wiem co to znaczy: mama, tata, auto, jedzie, baba, dziadzia, kot, pies, ziam (gdy coś zamykam), ciapcia - czapka, oko, tutu, mniam, spać.
 Przyjęcie z okazni roczku rozpoczęło się po staropolsku - mszą w kościele. Po mszy zrobiłem sobie pamiakową fotkę z rodziną i wielebnym i do domu na imprezę.

Imprezę rozpocząłem od krótkiej drzemki w tym czasie goście mieli chwilę na przekąskę i tutu :). A po spaniu rozpoczął się festiwal prezentów, coś pięknego, z każdej strony ktoś coś daje, ale mi się podobało.
 Torcik był mniam.
 I choć chrzest będe miał 24 wrzśnia to prezent od cioci Oli dostałem wcześniej - ha ha ha - dzięki ciocia. 
Miałem wspaniały chrzest. Od samego rana miałem świetny nastrój, słoneczko świeciło. Świąteczna atmosfera udzielała się wszystkim. Po popołudniowej drzemce mama ubrała i mi mój "gang" i zanim zjedliśmy ten wspaniały tort pojechaliśmy do kościoła
  W kościele nawet mi się podobało, śpiewanie i dzwonki choć troche mnie złościło jak mi głowę wodą lali, niech sami sobie polją. W każdym razie byłem dzielny i nawet wtedy nie płakałem.
 Mama chrzestna i tata chrzestny też byli dzielni i nie płakali.
 Po mszy wspólne zdjęcie i na imprezę bo zgłodniałem jak wilk
 Otrzymałem mnóstwo prezentów, pamiątek uścisków i buziaków. DZIĘKUJĘ!
 Wybawiony przez wszystkich po kolei ryknąłem sobie troszkę - tak żeby wiedzieli, że też o nich myślę - i poszedłem spać.

 A to ja i tak jak mnie artyści widzą - Dzięki Mona.

|