(30kB)
POWRÓT

Życzę Wam ciepłych chwil w ten "zimowy" świąteczny czas. Bogatego Zajączka, wielu niesamowitych niespodzianek i spokoju ducha! Alleluja!!             Wasz Julian.

.
07.04.2012. Zaczęło się w Wielki Piątek. Tata przywiózł koszyk jakiś taki, co jeszce w życiu nie widziałem. Wystawały z niego same przysmaki. Jak się później okazało to dziadek Rysiu miał jakieś układy z zającem.
(142kB)

W Wielką Sobotę mama zabrała mi koszyk i ciągle powtarzała "święconka, święconka". O czym oni mówią, dawać mi koszyk do grzebania. Gdzieś mi się on stracił z oczu, zmęczony poszedłm spać. Gdy wstałem idę sobie korytarzem nagle patrzę - jest koszyk, teraz już mu nie odpuszczę, heja...
(114kB)

W sobotę też przyjechał wujek Mariusz. Powiedział, że nie wie czy nas w święta odwiedzą bo Przemek chory - Przemek wracaj do zdrowia, bardzo lubię gdy mie nosisz - i od razu przywiózł pakę z zajączkiem. Zaglądam do paki a tam taaakie zabawki, no to dawajjj do zabawy...
(180kB)

Niedziela Wilkanocna przywitała nas śniegiem. Wstałem już o 6.20 bo coś słyszałem że pójdę z tatą do kościoła na 7.00, ale to nie do mnie było, tata poszedł sam. Jak wrócił to było śniadanie z jajami. W zasazie wszystko tego dnia było inaczej. Podwieczorku nie chciałem jeść normalnie więc jadłem nienormalnie.
(90kB)
Ale i tak goście byli najważniejsi. Mama wyprawiała też imieniny więc dostała więcej prezentów niż ja ale nie takie fajne jak moje.
(104kB)
W Lany Poniedziałek jedziemy do dziadka, też na imieniny.

Ale było super, grzebania co nie miara, a wszyscy tylko czekli żeby się ze mną bawić.
(307kB)
Na zakończenie opowiem wam pewną historię która mnie rozbawiła, ale ciocie Monikę już nie. Otórz, brykam sobie, zgłodniałem no to butla. Wypiłem i w tem - ach małą kupkę sobie strzelę. Trzymał mnie wtedy tata i nie był do końca pewny czy to kupka czy tylko bączek. W pobliżu była akurat ciocia Monika więc woła i mówi nachyl się i powąchaj czy to kupa. Monika się nachyliła, wąchając tak się zaciągnęła że nagle, o jej pobladła i szybko uciekła "zapijać" winem - KUPA jak nic.